Wiatr wiał z prędkością 62 km/h. Słońce wskazywało koło godziny 12:00. Jedenastoletni, blond chłopiec przemierzał ulicę Śmiertelnego Nokturnu. Jego ojciec zatrzymał się u Borgin'a i Burkes'a. Musiał załatwić pewne sprawy, którymi nie chciał dzielić się ze swoim synem. Młody czarodziej postanowił porozglądać się po okolicy. Nagle ujrzał jak jakaś dziwna czarownica zaczepia małą dziewczynkę, która wyglądała na przerażoną. Postanowił jej pomóc, choć to nie było w jego stylu.
- A ty, czego tu szukasz? - powiedział niemiłym tonem do kobiety. - Spadaj, bo inaczej mój ojciec się o tym dowie.
Czarownica wykrzywiła się i oddaliła w nieoświetlony głąb krętej ulicy.
- Dziękuję. - wyszczebiotała wystraszona dziewczynka.
Malfoy tylko zdążył się uśmiechnąć, gdy niespodziewanie za ramię złapał go Lucjusz.
- Choć Draco, musimy iść. - nie przyjemnie spojrzał na osobę z którą rozmawiał jego syn. Draco postąpił tak, jak kazał mu jego ojciec. Jednak dopóki nie stracił nieznajomej z pola widzenia, nie potrafił oderwać od niej wzroku.
Mała dziewczynka, o ciemnych, kręconych włosach długo jeszcze wpatrywała się w odchodzącego chłopczyka. Nie mogła uwierzyć w to, co się wydarzyło. Z jednej strony jej przerażenie zniknęło, a z drugiej chciała jak najszybciej znaleźć się przy rodzicach.
Reszta wakacji minęła Draconowi na przygotowania do wyjazdu do szkoły do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, do której miał się udać już pierwszego września. Co jakiś czas przed oczami przelatywała mu postać małej dziewczynki, którą poznał na ulicy Śmiertelnego Nokturnu.
Wreszcie nadszedł ten upragniony dzień i Draco wyruszał do Hogwartuuuu. Na peronie 9 i 3/4 było bardzo tłoczno. Malfoy pożegnał się z ojcem i matką i zajął miejsce w pociągu. Nagle zauważył tą samą dziewczynę, którą widział kiedyś na ulicy. Ona również go poznała, więc do niego podeszła.
- Cześć. - powiedziała spokojnie brązowooka dosiadając się do blondyna.
- Hej. - rzekł unosząc głowę.
- Jeszcze raz chciałabym ci podziękować za to, że mi ostatnio pomogłeś. Zachowałeś się odważnie. - powiedziała, a Malfoy zarumienił się.
- Nie ma sprawy. A co tam w ogóle robiłaś?
- Zgubiłaaaam się.
Zapadła między nimi krótka chwila ciszy, którą nieoczekiwanie przerwał Malfoy.
- Nazywam się Dracon Malfoy.
- A ja jestem... Hermiona Granger. - odpowiedziała z uśmiechem.
Podali sobie ręce.
- Masz wszystko do Hogwartu?
- Tak, a ty?
- Tak. Grasz w Quiddicha?
- Nie,.
- A, bo ja gram, ojciec uważa, ze byłoby hańbą gdyby mnie nie wybrano do drużyny, a ja się z nim zgadzam. Wiesz już w jakim będziesz domu?
- Czytałam o domach w historii Hogwartu, ale jeszcze nie wiem do którego trawię.
- No, nikt tego nie wie, za nim się tam nie znajdzie, ale na pewno będę w Slytherinie, jak cała moja rodzina. Wyobraź sobie, że trafiasz do Hufflepuffu. Ja bym chyba rzucił budę! A ty?
- Yyy... Mmm... eee... - mruknęła Hermiona.
- A jakiego statusu krwi jesteś?
Pociąg stanął.
- Jesteśmy na miejscu! - Hermiona wzięła torebkę i wyszła. - Do zobaczenia,.
- Do zobaczenia.
Chłopak zdziwiony zachowaniem Hermiony również wstał i poszedł z grupą.
Po krótkiej przeprawie wreszcie znalazł się za murami Hogwartu. Przed wejściem do Wielkiej Sali Draco rozpoznał z tłumu Harry'ego Pottera.
- Więc to prawda! O tym, co mówili w pociągu! Harry Potter zaszczycił Hogwart. - chłopiec skierował głos w stronę małego okularnika. - To jest Crabe - wskazał na chłopaka po jego prawej stronie - A to Goyle - tym razem wskazał na chłopaka po jego lewej. - A ja jestem Malfoy, Draco Malfoy.
- Pfffff... - usłyszał z ust rudego chłopca stojącego obok Harry'ego.
- A ciebie co śmieszy rudzielcu. Ty nie musisz się przedstawiać, rude włosy, szata po starszym bracie i ten typowy głupkowaty wyraz twarzy, musisz być którymś z Weasleyów. - Rudy chłopczyk spuścił głowę. - Musisz wiedzieć Harry, że niektóre rodziny czarodziejów są lepsze niż inne. Lepiej trzymać sie blisko tych dobrych. Mogę ci pomóc. - wystawił rękę w kierunku bliznowatego.
- Dzięki, ale myślę, że sam odróżnię, kto jest gorszy.
Malfoy zbulwersował się. Jeszcze nigdy nikt go tak nie potraktował. Już miał mu przysolić, gdy za ramię z łapała go McGonagall. Za jej poleceniem udali się do Wielkiej Sali, gdzie miała się odbyć ceremonia przydziału. Gdy już się tam znaleźli podeszli do przodu, gdzie leżała tiara przydziału. Odśpiewała swoją piosenkę i rozpoczęło się przydzielanie do domów. Profesor McGonagall wytłumaczyła jak to będzie wyglądało. Jako pierwszy wymieniony został Malfoy. Tiara ledwie co dotknęła jego głowy i od razu wykrzyknęła
- S L Y T H E R I N!
Draco wiedział do jakiego domu trafi. Usiadł szczęśliwy przy stole Slytherinu. Nie mógł się doczekać aż dowie się co jakiego domu zostanie przydzielona Hermiona.
Nareszcie jej imię zostało wyczytane. Z lekkim przerażeniem i szeptając coś pod nosem dziewczyna powoli podeszła do tiary.
- Trudne, bardzo trudne. Odwaga, mądrość, chyba wiem... G R Y F F I N D O R!
Hermiona zajęła miejsce przy stole Gryfonów, a po minie Draco można było dostrzec, że nie jest zadowolony. Gdy już wszyscy zostali przydzieleni do domów zaczęła się uczta. Malfoy na nic nie miał ochoty, więc niecierpliwe czekał na zakończenie posiłku.
Tymczasem Hermiona świetnie się czuła przy stole Gryffonów. Właśnie, gdy zajmowała się galaretką dosiadło się do niej dwóch panów - pan Potter i pan Weasley.
- Cześć. - powiedzieli chórem chłopcy.
- Cześć. - odpowiedziała Hermiona. - No nie wierzę! Ty jesteś Harry Potter! Ja - Hermiona Granger, a ty kto?
- Ron Weasley. - odpowiedział wpychając sobie porcję budyniu do ust.
- Fajnie. - powiedziała poprawiając burzę włosów.
Resztę uczty spędzili razem. Dziewczyna zajęła się rozmową z okularnikiem, a rudy konsumował kolejne dawki jedzenia. Draco cały czas miał w nich utkwiony wzrok i nie śmiał go oderwać.
Po zakończeniu uczty wszyscy udali się do swoich dormitoriów. Hermiona miała nadzieję, że uda jej się zobaczyć z Draco, jednak się nie udało. Draco zaraz po uczcie spełzł do swojego pokoju. Był wściekły, że Hermiona nie dostała się do Slytherinu. "Oby tylko nie zadawała się z tym zdrajcą krwi i tym ciołkiem Potterem" myślał w duchu. I właśnie z tymi myślami w głowie po raz pierwszy zasnął w swoim Hogwartowym łóżku.
C.D.N
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto prolog przygód Slyffindoru - Dracona i Hermiony. Jak potoczy się ich los przez pierwszy i kolejne lata nauki w Hogwarcie? O tym dowiecie się już niedługo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz